ֲ


:

:

:

ó

,
, !
, -,
!
,
;
, ,
.
,
,
.
-, ,
!
- ,
!
,
-
.
-,
.
, .
, ,
!
-
?!
,
,
³ !
, .
;
,
- .
,
-:
,
!

̲ ު

 ̲ ު
Woda to wielki problem izraelsko-palestyńskich stosunków. Izrael twierdzi, że ma jej za mało. Palestyńczycy - że nie mają wody prawie wcale. Wiadomo, że obie strony winny mieć do wody równy dostęp. O wodzie rozmawiano, negocjowano, jak ją podzielić. I zawsze wychodziło z tego wielkie nic, zabrakło jakiś ustaleń, ostatecznego podpisu.
Izraelskie wojsko zniszczyło wczoraj beduińska wioskę Rahawa, leżącą opodal Hebronu na Zachodnim Brzegu. W wiosce były wykute w skale cysterny, remontowane przy pomocy Polskiej Akcji Humanitarnej. Renowacja cystern to jeden z największych i najważniejszych projektów PAH w Autonomii Palestyńskiej.

W ubiegłym roku byłem w Rahawie. Nędzna, złożona z prowizorycznych namiotów; jedyny majątek to kilka setek owiec i właśnie cysterny na wodę. Rahawa leżała poniżej założonego w połowie lat 80. izraelskiego osiedla Tene. Wojsko zniszczyło wieś wedle prawa stosowanego na Terytoriach Okupowanych, zwłaszcza w strefie administracyjnej C, gdzie niepodzielną władzę ma dowódca jednostki. Nie można wykluczyć na skutek nacisku osadników. Mieszkańcy Tene uprzykrzali życie Beduinom z Rahawy bezinteresownie i najpaskudniej, jak potrafili.

Żeby było jasne - uważam, że prawo, którego zbyt często używa izraelska armia niszcząca palestyńskie wsie i instalacje wodne, jest nieludzkie. To po prostu świństwo; mam nadzieję, że żołnierze nie śpią po nocach gryzieni wyrzutami sumienia. Albo - co gorsza - to nie tylko świństwo, lecz także polityka. Cierpią zaś ludzie Bogu ducha winni.

Woda to wielki problem izraelsko-palestyńskich stosunków. Izrael twierdzi, że ma jej za mało i przedstawia na to dobre argumenty. Palestyńczycy - że nie mają wody prawie wcale. Wiadomo, że obie strony winny mieć do wody równy dostęp, o wodzie rozmawiano, negocjowano, jak ją podzielić. I zawsze wychodziło z tego wielkie nic, zabrakło jakiś ustaleń, ostatecznego podpisu.

Współistnienie Izraelczyków i Palestyńczyków to nie tyle pokojowe deklaracje (obie strony twierdzą, że zależy im na pokoju, no chyba, że "zapomną" to powiedzieć). Problem leży w szczegółach, których wielcy negocjatorzy nie chcą dotykać (pokojowego Nobla za to nie dadzą), mniejsi - nie rozwiążą, bo nie mają takiej mocy, a zewnętrzni obserwatorzy nie chcą zauważyć lub widzą tylko z jednej strony.

Jednym z takich szczegółów jest woda. Innym - śmieci i ścieki. A jeśli kiedyś jedni i drudzy podzielą się władzą nad Jerozolimą, to samo będzie ze służbami miejskimi, z zarządzaniem komunikacją: czy w tramwaju jeżdżącym po Jerozolimie trzeba będzie między przystankami przechodzić kontrole paszportową, bo kursuje po żydowskich i arabskich dzielnicach? I tak dalej.

Nie załatwi się problemów z takimi wioskami jak Rahawa bez generalnych ustaleń pokojowych na najwyższym szczeblu. Z drugiej strony, pokoju i spokoju nie będzie, jeśli nie rozwiąże się spraw na samym dole. Tak izraelsko-palestyńskie błędne koło zamyka się. I nie chodzi tutaj tylko o brak politycznej dobrej woli (choć tej dzisiaj akurat nie za dużo, zwłaszcza po izraelskiej stronie), ale - być może - o sytuację, z której nie ma na razie dobrego wyjścia. Dlatego Beduini z Rahawy cierpią, świat (szczególnie organizacje pomocowe) może znów krzyknie na Izrael i będzie po staremu.

Co prawda zdarzają się cuda. Opowiadał mi palestyński inżynier z Gazy, że jakiś czas temu pękły tamy ogradzające wielki zbiornik ścieków na granicy Izraela i Strefy. Palestyńczycy i Żydzi wzięli się wspólnie do roboty, bo katastrofa ekologiczna groziła wszystkim dookoła.

Niestety to wyjątki. Sprawa Rahawy, a więc izraelsko-palestyńskiego sporu o wodę i ziemię na poziomie detalu (choć niszczenie wiosek nie jest codzienną praktyką) do wyjątków raczej nie należy.

Paweł Smoleński
 http://wyborcza.pl/